Wielki Labirynt - Sfinks

 

Sfinks„Od około dziesięciu tysięcy lat, a więc od kolebki pierwszych cywilizacji Afryki i Azji, które poprzedziły nasze, europejskie cywilizacje, olbrzymi Sinks w Gizie, kuty w skale, a wylegujący się w płowym piasku pustyni, zadaje przechodniowi tę samą, groźną zagadkę:

Spójrz na mnie, mówi, otom Sfinks - natura: anioł, orzeł, lew i byk. Mam dostojne oblicze Boga, zaś ciało skrzydlatego i ryczącego zwierza. Nie posiadasz ani tułowia mego, ani pazurów, ani skrzydeł, lecz pierś twoja podobna do mojej. Kim jesteś? Dokąd idziesz? Czy wyszedłeś z ziemskiego mułu, czy też zstępujesz z jarzącej tarczy tego świetnego słońca, które wynurza się spoza arabskiego łańcucha? Ja jestem, widzę, wiem zawsze. Bowiem jestem jednym z tych wiecznych archetypów, żyjących w niestworzonej światłości.... ale .... wzbronione jest mi mówić inaczej, niż tylko moją obecnością. Ty zaś, znikomy człowiecze, lichy wędrowcze, przelotny cieniu, szukaj, zgaduj .... a w przeciwnym razie – zaniechaj nadziei!”.
Edouard Schure

I takie bolesne pytania płonęły w sercach ludzi od tysięcy lat.
I oto - aż dech zapiera w piersi - że ta odwieczna tajemnica, która była udręką mędrców i bezsenną nocą filozofów, tak łaskawie dzisiaj pozwala się dotykać i szczodrze odsłaniać swoje dumne oblicze. Jest to zgoła doniosły akt naszych dni dzisiejszych, który uwzniośla, a zarazem onieśmiela człowieka.

Czyżby przyszedł czas, na przypomnienie, że oprócz czegoś przemijającego, jest jednak coś w człowieku wiecznego z boskiego świata, do którego należy powrócić?